Tym razem mieliśmy sporo nieprzewidzianych zdarzeń po drodze: wizyta w warsztacie z jednym z aut, konieczność zostawienia drugiego (VW Transporter) w kolejnym warsztacie w Dołhobyczu z powodu awarii elektryki. Na granicy nie działał ukraiński system odprawy paszportowej i spędziliśmy tam więcej czasu niż zwykle. W związku z tym zamiast planowanego przyjazdu do Baru na kolację dotarliśmy do Chmielnickiego do Centrum Adamantei na jedenastą wieczór. Zostaliśmy nakarmieni, przenocowani, a potem znowu nakarmieni i po obiedzie odwiezieni na dworzec kolejowy.

Saszka odebrał już karetkę, wysłał śpiwory na front (kilkanaście zebranych, używanych i 10 nowych zakupionych ze środków Fundacji), a sam ambulans pojedzie tam po dokończeniu ukraińskich formalności. Krótki film obejrzycie tu Instagram. Kia będzie odebrana w najbliższym czasie, a wraz z nią zestawy jedzenia, które można przygotować w warunkach frontowych. Część z nich zakupiliśmy ze środków Fundacji, a część otrzymaliśmy od Fundacji United Humanitarian People z Krakowa. .VW Transportera planujemy po jego szczęśliwej naprawie zawieźć za niecałe dwa tygodnie.